Tylko u Nas: Zamieszki wyborcze okiem opolskich Białorusinów

Niezależna Gazeta Obywatelska

Zdjęcie ze svaboda.org

Jak było do przewidzenia wynik wyborów na Białorusi nie miał nic wspólnego z zasadami demokracji. Już wiadomo, że rządzący Białorusią od 1994 r. Aleksander Łukaszenka nie ma zamiaru iść na żadne ustępstwa i nawet nie próbuje zachować pozorów demokracji.

Przygotowania do wyborów trwały już kilka tygodni. Zacznijmy od tego, że wybory na Białorusi wcale nie trwają jeden dzień tylko przebiegają już od kilku dni w tzw. lokalach zamkniętych (jednostki wojskowe, szpitale, również domy studenckie). W tych przedterminowym terminie (taki paradoks) zagłosowało już 26 % uprawnionych do głosowania – oczywiście pod czujnym okiem władzy. By wszystko odbyło się sprawnie i bez większych problemów reżim zabezpiecza się na kilka dni przed wyborami rozpoczynając fale aresztowań działaczy opozycyjnych. Jednym z takich aresztowanych ludzi był np. Dimitri Daszkiewicz lider organizacji Młody Front – aresztowany dzień przed wyborami.

Jednak główna fala represji następuje w dni wyborów. By utrudnić ewentualne protesty na drogach wjazdowych do Mińska postawione są milicyjne blokady, zmieniany jest rozkład jazdy pociągów a aresztowania następują już na dworcach kolejowych i autobusowych. Rozpoczyna się też blokada informacyjna, głownie opozycyjnych portali internetowych  lub na ich miejsce pojawiają tzw. „fałszywki” gdzie oryginalna strona internetowa podmieniana jest na tą spreparowaną przez białoruskie KGB.

Kiedy piszę te słowa właśnie od kilku godzin trwają dramatyczne wydarzenia w Mińsku, które rozpoczęły się około godziny 20 (19 czasu polskiego) czyli w momencie zamknięcia lokali wyborczych.

Niezależne sondaże wyborcze tzw. exit polls mówiły, że na Łukaszenkę zagłosowało ok. 30 % wyborców jednak oficjalne wyniki podane przez państwową telewizję BT dawały już 79 % na obecnego przywódcę. Najpierw przed swoim sztabem wyborczym został pobity do nieprzytomności główny opozycyjny kandydat na Prezydenta – Władimir Nikolajew – co było pierwszym sygnałem, że reżim Łukaszenki nie ma zamiaru zachować nawet najmniejszych pozorów demokratycznego państwa prawa – trwające wiele tygodni urabianie państw zachodnich okazało się tylko pustym gestem pod publiczkę. Nikolajewa pobili ubrani po cywilnemu napastnicy zabierając przy okazji sprzęt nagłośnieniowy. Są też informacje, że pobito innych kandydatów opozycji Nikolaja Statkiewicza, Andreja Sannikowa, Wital Rymaszeuskiego i Ryhor Kastusiowa.

Tuż przed zamknięciem lokali wyborczych grupy opozycjonistów zbierały się w różnych częściach Mińska by połączyć się we wspólnym wiecu na Placu Niepodległości, gdzie mieści się siedziba głównej białoruskiej komisji wyborczej. Według niezależnej telewizji Biełsat (nadającej z Polski) i portalu Svaboda.org na placu zebrało się ok. 25 tyś ludzi. Demonstracja została brutalnie spacyfikowana przez oddziały OMON-u.  Jak podała TVP-info do wywiezienia aresztowanych użyto 16 więźniarek. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że rozpoczęcie zamieszek nastąpiło na skutek prowokacji służb specjalnych, które udając protestantów zaatakowały oddziały OMON-u dając im pretekst do podjęcia brutalnej pacyfikacji. Taka praktyka jest szeroko stosowana na Białorusi, co potwierdzają moi białoruscy znajomi. O tym co zaszło na placu Niepodległości w Mińsku dochodzą różne wiadomości z powodu chaosu informacyjnego. Jednak mojej białoruskiej koleżance udało się dodzwonić do swojej matki, która przebywała na tej demonstracji i w dramatycznej rozmowie najpierw upewniła się, że nic jej nie jest a potem dowiedziała się, że demonstracja została już rozgoniona przez milicję a na placu po demonstrantach zostały jedynie zgubione czapki i buty.

Najgorsza jest niewiedza o tym co stało się z aresztowanymi na placu Niepodległości demonstrantami. Na razie ich los nie jest znany. Najbardziej prawdopodobnym wariantem jest to, że zostaną w ekspresowym tempie osądzeni przez białoruski sąd i dostaną do 15 dni więzienia. Oprócz tego trwa wyłapywanie opozycjonistów w mieszkaniach. Tej samej białoruskiej znajomej udało się nawiązać kontakt internetowy przez skyp’a ze swoją koleżanką w Mińsku, która powiedziała, że jest zaniepokojona groźbą aresztowania. Po krótkiej rozmowie kontakt się urwał i nie został już ponownie nawiązany, co może wskazywać na działanie służb specjalnych.

Taka sytuacja na Białorusi, może jeszcze potrwać kilka dni i postaramy się ją relacjonować wykorzystując do tego celu nasze własne, niezależne źródła informacji. Jednak chyba najcelniej tą całą sytuację opisują słowa mojego białoruskiego kolegi Aleksieja, który nabierając do wszystkiego dystansu wypowiedział swoje stare motto: „Wsjo wpariadkie, wsje siedit” (Wszystko w porządku, wszyscy siedzą).

http://www.niezalezna.pl/artykul/bialorus_rezim_krwawo_tlumi_protesty/42661/1
http://belapan.com/media/photo/
http://www.svaboda.org/content/article/2252428.html
http://www.youtube.com/user/ibelsat#p/a
http://www.belaruspartizan.org/bp-forte/

Specjalne podziękowania dla Luby i Aleksieja

Autor: Grzegorz Bieniarz, e-mail: grzegorz.bieniarz@gmail.com

  1. Lu
    | ID: 5cc4351b | #1

    A najgorsze, że dużo ludzi mieli drogę do domu przez szpitali

  2. Grzegorz Bieniarz
    | ID: 3f4a3c9c | #2

    Już wiadomo, że dotychczas aresztowano 7 z 9 opozycyjnych kandydatów. A w nocy ze szpitala wyniesiono siłą nieprzytomnego Władimira Nikolajewa wywożąc go w niewiadomym kierunku.
    Grzegorz Bieniarz

Komentarze są zamknięte