MOSiR Kędzierzyn-Koźle: gonią termin, tajemniczy pan Bich wcale nie jest taki tajemniczy

Autor Obywatelski

Odwiedziliśmy dzisiaj Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Kędzierzynie-Koźlu. Byliśmy w Azotach na budowie „Wodnego Okka”, w hali sportowej Śródmieście. To pierwsze jest jeszcze w powijakach. A robotnicy, działając pod presją czasu „gonią termin”. To oczywiście nasz sarkazm wynikający z faktu, że po godzinie 7.15 na budowie nie było żadnego pracownika.

Również ochrona obiektu „wykazała się czujnością”, bo nie mieliśmy żadnych problemów z wejściem na teren budowy i np. ze spuszczeniem paliwa ze stojących martwo maszyn budowlanych też nie byłoby problemu.

 

Przy okazji chcieliśmy porozmawiać z „tajemniczym” panem Bichem, który podobno ma się zajmować nowopowstającym obiektem.  – Panie ja go tu widziałem tylko raz. Przywieźli go, żeby pokazać budowę – poinformował nas przygodnie spotkany mężczyzna.  – On urzęduje w hali Śródmieście – dodał na odchodne przygodny informator.

W hali Śródmieście spotkaliśmy się z panem Marianem Bichem. – Jestem zatrudniony w MOSiR Kędzierzyn-Koźle na podstawie umowy-zlecenia. Mam się zajmować budową nowego obiektu. Rzeczywiście nie mam doświadczenia w zarządzaniu czy prowadzeniu jednostek czy instytucji związanych ze sportem. Mam zadania w postaci przygotowania dokumentacji budowlanej – powiedział nam Marian Bich. Gdy zapytaliśmy go o poprzedniego pracodawcę, czyli Grupę Azoty ZAK S.A okazało się, że rzeczywiście rozstał się z pracodawcą w nieszczególnych okolicznościach. – Obecnie toczy się postępowanie sądowe i nie chcę o tym mówić – powiedział nasz rozmówca.  – Według mnie skandalu obyczajowego nie było – dodał. Nasze „wiewióry” się nie myliły.

Tekst i foto: Wiktor Sobierajski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.