Adam Słomka: „A więc wojna”, czyli pierwszy etap realizacji umowy Hitlera ze Stalinem …

Redaktor1

A.SŁOMKA – PIKIETA WS. ROSYJSKIEGO LUDOBÓJSTWA W KATYNIU, fot. YT

„Hallo, tu Warszawa i wszystkie rozgłośnie Polskiego Radia. Dziś rano o godzinie piątej minut czterdzieści oddziały niemieckie przekroczyły granicę polską, łamiąc pakt o nieagresji (…) a więc wojna!” – usłyszeli Polacy rankiem 1 września 1939 roku . Tymczasem atak Niemców był jedynie realizacją sojuszu III Rzeszy i ZSRR z 23 sierpnia tamtego roku, czyli tzw. „Paktu Ribbentrop-Mołotow”. Trzeba pamiętać, że już 26 sierpnia 1939 roku dywersanci niemieccy napadli na Mosty koło Jabłonkowa, a poza wojskami niemieckimi naszą granicę przeszły wojska słowackie. Trudno tu mówić o jakimś przymusie, skoro rząd węgierski odmówił udziału w ataku na II RP. Wszystko sprowadza się jednak do tego, że 1 września i 17 września 1939 oraz atak niemiecki (wraz ze Słowakami) i ZSRR dają podstawy do domagania się odszkodowań za efekty tej agresji zarówno on Niemiec jak i od Federacji Rosyjskiej!

 

Zapomniany „incydent”

 

Pierwotny plan Adolfa Hitlera przewidywał jako termin napaści na Polskę godzinę 4:30 rano w dniu 26 sierpnia 1939 r. W noc poprzedzającą rozpoczęcie działań wojennych w wielu miejscach granicy niemiecko-polskiej, a także słowacko-polskiej, jako pierwsze miały podjąć działanie liczne oddziały dywersyjne. Jedna z takich grup dywersyjnych, w liczbie około 30 osób, pod dowództwem oficera Abwehry, porucznika Hansa-Albrechta Herznera, miała dokonać w nocy z 25 na 26 sierpnia napadu na stację kolejową Mosty koło Jabłonkowa i zająć tunel jabłonkowski do czasu nadejścia od strony Czadcy regularnych wojsk niemieckich. Bojówkarze rekrutowali się spośród niemieckiej mniejszości narodowej na Śląsku Cieszyńskim, głównie spośród członków tzw. Kampf-Organisation w Jabłonkowie.

 

 

Dowództwo polskie było świadome strategicznego znaczenia tunelu dla Zaolzia jak i oskrzydlenia Wojska Polskiego od strony Słowacji. Już w czerwcu przystąpiono do prewencyjnego zaminowania tunelu. Wykonali to zadanie żołnierze 21 batalionu saperów z Bielska, pod dowództwem specjalnie do tego celu zmobilizowanego porucznika rezerwy, inżyniera górnika Witolda Pirszela. Tunelu pilnowali żołnierze placówki Straży Granicznej w Świerczynowcu i drużyna piechoty z 4. pułku strzelców podhalańskich na południowym przedpolu przełęczy. Najbliższy oddział Obrony Narodowej stacjonował w Trzyńcu. Pluton saperów codziennie, po przejechaniu ostatniego pociągu, uzbrajał na całą noc ładunki w obu ciągach 300-metrowego tunelu.

25 sierpnia wieczorem Polska podpisała umowę o wzajemnej pomocy z Wielką Brytanią. To wydarzenie spowodowało, że Hitler zmienił termin ataku na Polskę. Jednak rozkaz Hitlera o przesunięciu terminu na 1 września nie dotarł na czas do dywersantów, którzy wieczorem wyruszyli już na akcję. Przechodząc górami dotarli do Mostów między godz. 3 a 4 nad ranem. Z pobliskiego wzgórza ostrzelali stację kolejową oraz stojącą obok willę kierownika polskiej szkoły, w której kwaterowali polscy saperzy, po czym opanowali dworzec. Po wzięciu do niewoli polskich robotników, udających się do huty w Trzyńcu, dywersanci nadaremnie czekali na nadejście wojsk niemieckich. Nie udało się im zawładnąć tunelem, który obsadzili zaalarmowani wystrzałami Polacy. Nie zdobyli tak naprawdę nawet samej stacji kolejowej: telefonistka z nieodkrytej przez dywersantów łącznicy, mieszczącej się w podziemiach stacji, zdołała zawiadomić o wszystkim polskie dowództwo. Gdy nad ranem dywersanci nawiązali łączność ze sztabem niemieckiej 7. Dywizji Piechoty w Żylinie i zostali poinformowani o zaistniałej sytuacji, zdecydowali się opuścić stację. Pieszo wycofali się w góry, w kierunku Skałki i Wielkiego Połomu.

Po incydencie dowódca 21 Dywizji Piechoty Górskiej, gen. Józef Kustroń, zażądał od Niemców stawienia się na rozmowy w celu wyjaśnienia incydentu. Niemcy wyjaśnili „incydent” chorobą psychiczną młodego oficera …

 

Słowacy … to nie Węgrzy …

 

1 września 1939 roku premier Republiki Słowackiej ksiądz Josef Tiso wydał swoim oddziałom rozkaz zaatakowania Polski bez uprzedniego wypowiedzenia jej wojny, co motywował rzekomym zagrożeniem Słowacji przez armię polską. Armia słowacka zaatakowała Polskę o godzinie 5.00 na kierunkach: podhalańskim, nowosądeckim i bieszczadzkim. Wzięło w nim udział w sumie około 50 000 słowackich żołnierzy Armii Polowej „Bernolák” pod dowództwem gen. Ferdinanda Čatloša.

1 września 1939 1 Dywizja zajęła Jaworzynę oraz Niedzicę i posunęła się w ciągu kilku dni o 30 km, dochodząc 3 września wieczorem do Ochotnicy, a 4 września – do rejonu Zabrzeż – Rzeki, gdzie nawiązano kontakt ogniowy z jednostkami Armii „Karpaty”. 9 września 1939 dywizja ta powróciła na Słowację (niewielkie siły pozostały na Polskim Spiszu aż do jego włączenia w granice Słowacji oraz jako wojska okupacyjne w Zakopanem). 2 Dywizja w składzie XVIII Korpusu Armijnego gen. piech. Eugena Beyera zajęła pozycje na linii Jasło-Krosno-Sanok. Po zakończeniu kampanii wrześniowej Hitler wysłał list gratulacyjny na ręce prezydenta Słowacji oraz odznaczył Żelaznymi Krzyżami trzech wysokich funkcjonariuszy państwa słowackiego, w tym gen. Ferdinanda Čatloša. W Zakopanem wojska słowackie przeprowadziły uroczystą defiladę. Wszystkie słowackie jednostki powróciły do ojczyzny w końcu września 1939. 5 października odbyła się parada zwycięstwa nad Polską w Popradzie. Niemcy wynagrodziły Słowację spornymi terenami w postaci północnej części Spiszu i Orawy (należącymi do Czechosłowacji do 1938) oraz dodatkowo blisko 30 miejscowościami z przedwojennego powiatu nowotarskiego(tereny Spiszu i Orawy, należące od 1920 do Polski, tworzące tzw. Polski Spisz i Polską Orawę). Przedwojenna Polska utraciła na rzecz Słowacji w sumie 770 km², czyli ok. 0,2% swego ówczesnego terytorium zamieszkanego przez 34 509 obywateli polskich (ok. 0,1% ówczesnej ludności).

 

 

 

Latem 1939 roku III Rzesza zaproponowała węgierskim wojskom udział w inwazji na Polskę. Hitlerowi zależało przede wszystkim na dostępie do węgierskich linii kolejowych biegnących przez Koszyce, którędy Niemcy chcieli dokonać ataku na Polskę od południa.

Premier Węgier Pál Teleki stanowczo odrzucił ofertę Hitlera, wywołując wściekłość i zdziwienie w Berlinie. „Prędzej wysadzę nasze linie kolejowe, niż wezmę udział w inwazji na Polskę” – pisał Teleki do Hitlera. Premier Węgier tłumaczył, że Węgry nie mogą otworzyć wojskom III Rzeszy drogi przez Koszyce ze względów moralnych. Teleki powoływał się na długą historię polsko-węgierskiej przyjaźni. „Ze strony Węgier jest sprawą honoru narodowego, by nie wziąć udziału w jakiejkolwiek akcji zbrojnej przeciw Polsce” – pisał szef węgierskiej rządu w depeszy do Adolfa Hitlera.

Po tym jak Niemcy dokonały inwazji na Polskę 1 września 1939 roku, premier Węgier zdecydował o otwarciu granicy węgiersko-polskiej i przyjęciu polskich uchodźców, którymi zaopiekowały się działające w Węgrzech organizacje społeczne.W marcu 1941 roku decyzja Berlina o ataku na Jugosławię postawiła Telekiego w beznadziejnej sytuacji. Hitler zażądał od otoczonych przez nieprzyjaciół Węgier udziału w inwazji na sprzymierzony dotychczas z Budapesztem Belgrad. 3 kwietnia 1941 r., po odebraniu informacji o wkroczeniu wojsk niemieckich na ziemię węgierską, premier Teleki popełnił samobójstwo, strzelając sobie z pistoletu w głowę. W liście pożegnalnym Teleki napisał: „Naród czuje, że straciliśmy nasz honor. Sprzymierzyliśmy się z draniami. Staniemy się narodem śmieci. Ja jestem temu winny”.

 

17 września 1939 roku Stalin dopełnił postanowienia umowy z Hitlerem

 

Ambasador niemiecki w Moskwie Friedrich-Werner von der Schulenburg 16 września 1939 r. o godz. 18 przybył do siedziby Mołotowa, by domagać się, zgodnie z instrukcją Ribbentropa, natychmiastowego uderzenia na Polskę. Była to jego kolejna od wybuchu wojny interwencja w tej sprawie. Schulenburg meldował: Mołotow oświadczył, że wystąpienie zbrojne Związku Sowieckiego nastąpi zaraz, być może nawet jutro (…) Stalin przyjął mnie o drugiej w nocy w obecności Mołotowa i Woroszyłowa i oświadczył, że Armia Czerwona przekroczy dziś rano o godzinie szóstej granicę sowiecką na całej długości od Połocka do Kamieńca Podolskiego. Dla uniknięcia nieporozumień prosił usilnie, aby lotnictwo niemieckie od dzisiaj nie przekraczało na wschód linii Białystok-Brześć-Lwów. Samoloty sowieckie rozpoczną już dzisiaj bombardowanie terenów na wschód od Lwowa.”

Czas, w 78. rocznicę niemieckiej napaści na Polskę wprost przeorać spojrzenie na to, co nastąpiło we wrześniu 1939 roku. W ZSRR i obecnie Federacji Rosyjskiej promuje się fałszywy obraz, że wojna de facto była, ale tzw. „ojczyźniana” i to od 22 czerwca 1941 roku. To efekt dalszego promowania radzieckiej wersji historii czyli tego, że Armia Czerwona wkroczyła na polskie terytorium, „bo Polska się rozsypała, rząd uciekł, itp, itd”. Jest też oczywistym, że nie było żadnego wyzwolenia przez Armię Czerwoną, a kolejne rosyjskie okupacje (1939-41; 1944-91). Już 28 września 1939 po kapitulacji Warszawy, u schyłku działań wojennych, w konsekwencji agresji III Rzeszy i ZSRR na Polskę w Moskwie została zawarta tzw. umowa graniczna pomiędzy III Rzeszą i Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich. To porozumienie jest też nazywane „II Paktem Ribbentrop – Mołotow”, ponieważ został podpisany przez te same osoby co w przypadku umowy z 23 sierpnia 1939 roku (Joachim von Ribbentrop i Wiaczesław Mołotow) stanowiąc jej bezpośrednią kontynuację. Rosja nadal promuje swój „wyzwolicielski” charakter w latach 1939-1945, chociaż – gdyby użyć rosyjskiego sposobu argumentacji … to … Wehrmacht 22 czerwca 1941 roku wyzwolił spore tereny II RP, a faktycznie przecież … natychmiast stały się one terenem okupowanym przez drugiego agresora.

 

Zatem warto domagać się od Niemiec reparacji za okres od 1939 do 1945 roku, a od Federacji Rosyjskiej za okres od 1939 do 41. Ważnym argumentem w stosunku do domagania się od Rosji zadośćuczynienia powinien być fakt, że Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Władysław Raczkiewicz odmówił podpisania układu Sikorski – Majski, a zatem formalnie II RP nadal pozostawała w stanie wojny, którą z II RP wywołał ZSRR. Co oczywiste władze PRL do jej upadku takich odszkodowań ze strony Rosji domagać się nie mogły, ale jest czymś absolutnie niezrozumiałym, że od 1991 roku polskie władze tego tematu nie podejmują. Czas to zmienić!

 

Adam Słomka

Przewodniczący KPN-NIEZŁOMNI,

założyciel Europejskiego centrum Ścigania Zbrodniarzy Komunistycznych i Faszystowskich,

poseł na Sejm RP I,II,III kadencji

 

  1. agent P.
    | ID: 8c6ff060 | #1

    Adaś jak zostaniesz prezydentem, to to zmienisz :-)

Zasybskrybuj źródło komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.