Afera Amber Gold: Marius Olech znany biznesmen nikogo nie zna

Zastępca Naczelnego

– Nigdy nie byłem zainteresowany żadnymi inwestycjami w linie lotnicze; ubolewam nad osobami, które straciły pieniądze w Amber Gold, ale nie znam szefa tej spółki Marcina P., ani nikogo z tej firmy – mówił przed komisją śledczą gdański biznesmen Marius Olech. Kim jest zeznający dziś świadek, opisywała niedawno na łamach tygodnika „Gazeta Polska” Dorota Kania.Przesłuchanie Olecha podyktowane było tym, że jego nazwisko wielokrotnie padało podczas wcześniejszych prac komisji śledczej, m.in. w kontekście inwestora interesującego się firmą OLT Jet Air.

Ani pana Marcina P., ani żadnych członków zarządu, poza jedynym panem Młotkowskim (Zbigniew z Jet Air – red.), ani nikogo z firmy Amber Gold nie znam, nie znałem. Marcin P. na pewno nigdy u mnie nie przebywał, na żadnym spotkaniu w domu, nie byłem nigdy żadnym pośrednikiem jakiejkolwiek transakcji między Marcinem P. zarówno bezpośrednio jak i pośrednio – oświadczył Olech na wstępie przesłuchania.
Witold Zembaczyński z Nowoczesnej zadając Olechowi pytania przypomniał, że prowadził on wiele biznesów w latach 90. Polityk zaczął też cytować – jak zaznaczył – odtajniony materiał przygotowany przez jedną z komórek ABW ze stycznia 2017 r., która dotyczyła Olecha. Wynikało z niej m.in., że Olech prowadził firmę spedycyjną, sieć kantorów, agencje celne oraz bank, który upadł na początku lat 90-tych. Jak cytował poseł, w tym czasie miał poznać jednego z liderów świata przestępczego z Trójmiasta Nikodema Skotarczyka, ps. Nikoś.

 – To jest nieprawda, bo go znałem wiele lat – odparł świadek.

Z kolei poseł Prawa i Sprawiedliwości Marek Suski pytał świadka o szereg jego inicjatyw biznesowych, m.in. zakupy gruntów czy wynajem lokali w Gdańsku. Suski pytał także, czy to prawda, że finansował wódkę na imieniny Lecha Wałęsy.

Nie finansowałem wódki, bo ja ją produkowałem; (…) być może degustację w jednym z miejsc robiliśmy, tak robiliśmy w wielu miejscach, podczas różnych okoliczności – odparł Olech.

Czyli przynajmniej działalność jednego polityka w jakiś sposób pan wspierał? – stwierdził Suski nawiązując do Wałęsy. – Nie wiem, czy to jest wspieranie, to była bardziej promocja moich produktów niż wspieranie – odpowiedział świadek.

Marius Olech pojawia się również w tekście Doroty Kani „ABW ślepa i głucha”. O Amber Gold.(…)

W sprawie Amber Gold co i rusz pojawiają się osoby związane ze służbami specjalnymi. Główny bohater afery, Marcin P., jest synem oficera Wojskowej Służby Wewnętrznej Zbigniewa Stefańskiego (to poprzednie nazwisko Marcina P. – zmienił je na nazwisko żony). Wojskowa Służba Wewnętrzna, komunistyczny kontrwywiad wojskowy, powstała w miejsce zlikwidowanego Głównego Zarządu Informacji MON. Zadaniem WSW było m.in. zwalczanie szpiegostwa oraz dywersji politycznej. W czasie gdy Zbigniew Stefański był żołnierzem WSW, jednym z dowódców tej służby był Bogusław Pacek – za czasów prezydentury Bronisława Komorowskiego szef Akademii Obrony Narodowej. Po 1990 r. żołnierze WSW weszli w skład Wojskowych Służb Informacyjnych.

W materiałach operacyjnych ABW dotyczących Amber Gold pojawia się postać Jana P. ps. Tygrys, trójmiejskiego gangstera. Jak wynika z dokumentów, w 1986 r. „Tygrys” nawiązał „kwalifikowaną współpracę” ze Służbą Bezpieczeństwa. Kolejną osobą, którą interesowały się służby, jest Andrzej J. – bliska rodzina Katarzyny P., właściciel warsztatu samochodowego, z którego usług korzystali trójmiejscy sędziowie i prokuratorzy. Katarzyna P. po aresztowaniu męża i do czasu jej zatrzymania przebywała właśnie u Andrzeja J.

Wśród świadków komisji śledczej jest także teściowa Marcina P. – Danuta Jacuk-Plichta. To przez jej konto przechodziły milionowe przelewy, ona sama miała kupić kilogramy złota. Do wszystkich transakcji dochodziło, gdy Marcinem P. i jego przedsięwzięciem interesowały się służby.

Ostatnie przesłuchania przed komisją ujawniły, że Marcin P. doskonale wiedział, iż jest podsłuchiwany, a jego doradca Emil Marat (były dziennikarz) miał uprzedzać go o czynnościach ABW i mówił mu o możliwości wykorzystania kontaktów z politykami co do „załatwienia” sprawy Amber Gold. W tle sprawy pojawia się nazwisko Jacka Cichockiego, ówczesnego ministra spraw wewnętrznych, któremu podlegały służby specjalne.

Dzisiaj przed komisją stanie prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

za www.niezalezna.pl

oprac. W.S

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.