3obieg.pl: VAT – mafia działa(ła?) w administracji skarbowej

Zastępca Naczelnego

Klub KUKIZ’15 chce nowej komisji śledczej. Tym razem ma ona dotyczyć wyjaśnienia mechanizmu wyłudzenia VAT na skalę porównywalną z otrzymanymi z UE dotacjami.

Tymczasem mały drobny przedsiębiorca, wiążący ledwie koniec z końcem (chociaż bywają miesiące przeżyte dzięki pomocy teściowej) wie, nauczony wieloletnim doświadczeniem, że próba uzyskania zwrotu VAT jeśli tylko jest za wysoka (czyli większa niż 500, zł) z reguły kończy się kontrolą.

A wtedy można spodziewać się kary co najmniej tej samej wysokości. Do legendy śląskiej skarbówki przeszła kara wymierzona dyslektykowi za błędy ortograficzne na fakturach.

Otóż za każdy wyraz „ołuwek” fikus wymierzał 500,- zł. Na szczęście gość się odwołał – inaczej pewnie poszedłby z torbami on i cała jego rodzina. VAT małego i drobnego przedsiębiorcę (ok. 70% wszystkich działających w Polsce) po prostu przeraża. Tymczasem KUKIZ’15 podaje liczby, od których powstaje mętlik w głowie. Według szacunków Ministerstwa Finansów skala wyłudzeń w czasach rządów PO-PSL może sięgać nawet 250 miliardów złotych.(…)

– Naturalnym państwowym organem do zbadania sprawy jest cała hierarchia aparatu skarbowego z Ministerstwem Finansów na czele. Trzeba byłoby dokładnie przeanalizować sygnały o wyłudzeniach, które płynęły od Izby Celnej, z poszczególnych urzędów, izb skarbowych i reakcje na tego typu bodźce za rządów Platformy i PSL. Potrzebne jest również uświadomienie społeczeństwu rodzaju procederu – w jaki sposób funkcjonowały te karuzele VAT-owskie, w których wielu nieświadomych obywateli uczestniczyło. Chodzi też o napiętnowanie wyłudzających VAT osób, instytucji, bo to są zorganizowane grupy przestępcze i dlatego można powiedzieć, że w sposób zinstytucjonalizowany wyłudzają środki z budżetu państwa. Zmieniają tylko i wyłącznie branże – raz sprowadzają do Polski złom, innym razem handlują owocami – mówił poseł Rzymkowski w wywiadzie dla „Naszego Dziennika”.

Jeżeli kwota wyłudzeń rzeczywiście sięga 250 miliardów złotych, to w rzeczywistości na opieszałości władzy i wadliwym systemie podatkowym, Obywatele stracili:
– 650 nowoczesnych szpitali – w 2014 roku na wrocławskich Stabłowicach oddano do użytku szpital wojewódzki za koszt 380 mln złotych. To największy na Dolnym Śląsku szpital, który rocznie obsługuje ok. 30 tys. pacjentów. Kwota 250 miliardów złotych, to aż 650 takich szpitali
– 50 tysięcy karetek pogotowia – w 2014 roku, w Polsce było 1500 karetek pogotowia ratunkowego. Koszt jednej to ok. pół miliona złotych.
– 6250 km autostrad – pod koniec 2016 roku sieć dróg szybkiego ruchu miała łącznie 3163,4 km, z czego autostrady stanowiły 1631,7 km. Średni europejski koszt budowy kilometra autostrady to 10 milionów euro, oznacza to, że za wyłudzone pieniądze mogło powstać ponad 6 tys. km autostrad.
– 6250 szkół – w Kowalach, w województwie pomorskim, powstaje obecnie metropolitarna szkoła podstawowa. Inwestycja za 40 milionów złotych ma pomieścić 1000 uczniów i 125 przedszkolaków z trzech gmin. Za kwotę wyłudzeń VAT można było wybudować 6250 takich szkół.

Domagamy się komisji śledczej ds. wyłudzeń VAT!

Szukanie rekinów pośród kijanek w kałuży skazane jest na niepowodzenie. Doświadczenie bowiem uczy, że wykazanie VAT do zwrotu łączy się z kontrolą. W świadomości przeciętnego przedsiębiorcy utrwalone jest stare polskie przysłowie – jak chcesz psa uderzyć… Tak samo podczas kontroli zawsze coś się znajdzie.

Poza tym nie ukrywajmy – próba wyłudzenia takiej kwoty za pomocą małych i drobnych przedsiębiorców wymagałaby zaangażowania wielkiej armii oszustów. Pomnożyłaby również koszty całej operacji tak, że byłaby nieopłacalna.

Wielkich wyłudzeń należy szukać wśród wielkich podatników. Tam bowiem jednorazowe „przymknięcie oka” może od razu dawać idące w miliony „oszczędności”. My, zwykli podatnicy, często nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, że jeszcze za rządów SLD utworzone zostały spec-urzędy skarbowe, zajmujące się wyłącznie „grubymi rybami”. W ich dyspozycji znalazły się bowiem: podatkowe grupy kapitałowe, banki, zakłady ubezpieczeń, jednostki działające na podstawie przepisów o publicznym obrocie papierami wartościowymi oraz przepisów o funduszach inwestycyjnych, jednostki działające na podstawie przepisów o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych, oddziały lub przedstawicielstwa przedsiębiorstw zagranicznych, osoby prawne lub jednostki organizacyjne, które:
– w ostatnim roku podatkowym osiągnęły przychód netto, w rozumieniu przepisów o rachunkowości, ze sprzedaży towarów, wyrobów i usług równowartości co najmniej 5 mln euro według kursu średniego ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski na koniec roku podatkowego, albo
– jako rezydenci w rozumieniu przepisów prawa dewizowego, biorą udział bezpośrednio lub pośrednio w zarządzaniu przedsiębiorstwami położonymi a granicą lub ich kontroli, albo posiadają udział w kapitale takich przedsiębiorstw, albo
– są zarządzane bezpośrednio lub pośrednio przez nierezydenta w zrozumieniu przepisów prawa dewizowego lub nierezydent dysponuje co najmniej 5% głosów na zgromadzeniu wspólników albo w walnym zgromadzeniu, albo
– jako rezydenci w rozumieniu przepisów prawa dewizowego jednocześnie bezpośrednio lub pośrednio biorą udział w zarządzaniu podmiotem krajowym i podmiotem zagranicznym w zrozumieniu innych ustaw lub jego kontroli, albo posiadają jednocześnie udział w kapitale takich podmiotów.

Tutaj właśnie według wszelkich znaków na niebie i na ziemi, osobliwie na tej ostatniej, szukać należy gigantycznych wyłudzeń. Pośrednim sygnałem, że tak jest, może być rzekome samobójstwo aresztowanego naczelnika Śląskiego Pierwszego Urzędu Skarbowego w Sosnowcu (zasięg terytorialny od Zabrza na zachodzie po Częstochowę na północy Jaworzno na wschodzie i Katowice na południu).

Były naczelnik Pierwszego Śląskiego Urzędu Skarbowego w Sosnowcu, Marcin K. popełnił samobójstwo w areszcie na warszawskiej Białołęce. Mężczyzna był jednym z dziewięciu podejrzanych w toczącym się śledztwie, przed warszawskim sądem miał złożyć zeznania jako świadek. W całym śledztwie zarzuty usłyszało 9 osób. Oprócz Marcina K. są to osoby, które według prokuratury wręczały mu łapówki. Wśród nich jest m.in. b. prezes i b. udziałowiec klubu sportowego Ruch Chorzów Dariusz S., a także dyrektor sportowy Cracovii, a w przeszłości znany piłkarz i wiceprezes Ruchu Mirosław M. (…)
W tym samym śledztwie zatrzymano też m.in. Kazimierza K. przedsiębiorcę powiązanego z branżą górniczą, który również jest podejrzany o wręczenie naczelnikowi korzyści majątkowych. Postępowanie toczy się od października 2016 roku. Prokuratura nie ujawnia szczegółów, nie wiadomo, za co konkretnie miały być wręczane łapówki lub obietnica korzyści majątkowej. Jak jeszcze kilka tygodni temu podawała prokuratura, śledztwo ma charakter rozwojowy. Niewykluczone są kolejne zatrzymania i zarzuty.

http://www.tvp.info/33571237/podejrzany-o-korupcje-b-naczelnik-us-popelnil-samobojstwo-w-areszcie

Zawsze, kiedy czytam takie wiadomości zastanawiam się, czy autor naprawdę myśli, że ktokolwiek uwierzy, iż kogoś ruszyło sumienie. No nie wytrzymał tej świadomości, że lekką ręką sprzeniewierzył pieniądze pochodzące m.in. od wdów i sierot płacących podatki nawet od najmarniejszego zasiłku. To, że nie zdążył już obciążyć innych, jest jedynie uboczną kwestią nagle przebudzonego w areszcie sumienia. A że przypadkowo nie zdąży już złożyć zeznań obciążających innych? To tylko kolejny w historii RP zbieg okoliczności.

 

 

 

Humpty Dumpty

oprac. W.S

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.